Minęły 2 tygodnie odkąd Monika była w Londynie. Zwolniła się w Realu i na razie była bez pracy.Pewnego razu tak się źle czuła i rzygała że zrobiła aż 5 razy test ciążowy.
-To nie może być prawda.... - powtarzała.
Okazało się że jest w ciąży na każdym teście był wynik pozytywny. Po poludniu , po treningu przyszedł Oscar .
-Hej... -powiedziała Monika.
-No hej miśku. -Coś tu ładnie pachnie ...
-Muszę ci coś powiedzieć... -powiedziała Monika.
-Co się stało ? - Zapytał się Oscar.
-Jestem w ciąży... - Gdy to powiedziała trzasnęła drzwiami i wyszła na zewnątrz ...
Tymczasem w Madrycie :
Dominika chodziła z Torresem ale niestety ten musiał wyjeżdżać do Londynu .
-Nie wyjeżdżaj. - powtarzała mu Dominika.
-kotku ... Rozmawialiśmy chyba o tym, muszę wyjechać.
-Ale musisz czy chcesz ? -Zapytała Dominika.
-Muszę ... - Gdy to powiedział dał jej całusa i wsiadł do taksówki która zawiozła go na lotnisko.
Przez cały dzień Dominika była przybita, bo Fernando nawet jej nie zaproponował wyjazdu do Londynu. Dla niego mogła by zostawić pracę . Nic jej tu nie trzymało oprócz pracy...
Oscar przez dłuższy czas siedział i myślał o Monice , o jej ciąży ...
Wiedział że będzie miał 2 dziecko.
Parę godzin później w drzwiach stanęła Monika .
-Przepraszam. -Powiedziała.
-Kochanie! Za co ? - Oscar się zaskoczył.
-Za to, co powiedziałam ci wcześniej.-Blondynka oznajmiła.
-Ale nie masz za co. Ja po prostu cieszę się nie rozumiesz? - Ze złością jej oznajmił.
-Ja cię z tym nie zostawię , wychowamy to dziecko. Rozumiesz ? -powiedział i pocałował blondynkę, ta się uśmiechnęła i poszła zadzwonić do mamy i powiedzieć jej o wszystkim.
Dzień później w Madrycie :
Do Dominiki zadzwonił telefon , była to Marta która przyjechała do Madrytu.
-Jestem pod twoimi drzwiami , otwórz . - "Brunetka" powiedziała.
Dominika odłożyła słuchawkę i podeszła do drzwi, chwilę stała w bezruchu ale otworzyła drzwi.
-Hej ! -Krzyknęła Ruda dziewczyna.
Marta? To ty ? -Zapytała Dominika.
-Nie, Kosmitka. Tak , to ja ! Podoba ci się ? -Marta oznajmiła i wskazała swoje rude włosy.
-Ładnie ci... wyszeptała Dominika.
Gdy dziewczyny weszły do domu Dominiki , zadzwonił telefon. Była to Monika.
-Hej , muszę ci coś powiedzieć , lecz wiem że się wkurzysz i odrzucić propozycję ...
Dominika się zaskoczyła i odpowiedziała :
-Nie wiem kompletnie o czym mówisz Monika.
-Wysłałam ci pocztą bilety na dzisiejszy samolot do Londynu, powinny ci zaraz dojść ...
-Ja się mam wkurzyć za takie coś ? Jesteś bombową koleżanką ! - powiedziała szatynka i od